10 kwietnia ...


Magdalena Merta

Tegoroczna rocznica tragedii smoleńskiej ma charakter wyjątkowy. Pierwszy raz od sześciu lat rysuje się realna szansa na wyjaśnienie wydarzeń, które miały miejsce w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Z nadzieją patrzymy w przyszłość, mając poczucie, że doczekaliśmy państwa, które nie będzie chciało za wszelką cenę obstawać przy rosyjskiej wersji wydarzeń, którego wolą będzie przeprowadzenie uczciwego, rzetelnego śledztwa w tej sprawie.

Pierwszy raz możemy też liczyć na w pełni szczere zaangażowanie władz Polski w złożenie hołdu ofiarom Smoleńska. Nie zaciera to wszelako w pamięci tych lat, kiedy to – nie mając nadziei na wsparcie ze strony osób rządzących Polską – mogliśmy liczyć jedynie na jak zawsze niezawodny polski Naród. Od pierwszych chwil po katastrofie Tu 154 M towarzyszyło nam bowiem współczucie i solidarność rodaków, także tych rozrzuconych po wszystkich zakątkach świata. Ich postawa wobec smoleńskiej tragedii przez te długie sześć lat była dla nas źródłem siły, łagodziła poczucie osamotnienia i bezradności. Zagłuszała ból wywołany szyderstwami i drwiną, jakich nie szczędzono nam na zlecenie tych, którzy o tej największej tragedii powojennej Polski pragnęli jak najszybciej zapomnieć.

Składam gorące wyrazy wdzięczności organizatorom smoleńskich uroczystości w amerykańskiej Częstochowie, nieulękłym i niezłomnym obrońcom prawdy i polskiej racji stanu. Chylę czoła przed wszystkimi mieszkającymi na amerykańskim kontynencie polskimi patriotami, którzy mimo życia z dala od ojczyzny ani na chwilę nie opuścili jej sercem i umysłem, tak jak nie opuścili nas, rodzin smoleńskich, w bólu i rozpaczy po śmierci naszych bliskich. Składam hołd wszystkim, którzy w ślad za poetą Feliksem Konarzewskim powiedzieć mogą o sobie: „My tylko znów uczymy świat, jak strzec należy czci, honoru i wolności!”